niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 3

*Harry*
Nawet nie sądziłem, że córka Simona może być taka ładna. Co prawda, nie zdążyliśmy się jeszcze dobrze zapoznać, ale widać, że to promienna i wspaniała dziewczyna. Nie wiem czemu, ale zacząłem zastanawiać się, co by było, gdybym z nią był. Źle by ze mną było, jeśli Simon by się dowiedział... Ciekawe, czy ona mnie też lubi ? Albo leci za Zaynem. Jak prawie każda...
- Ej, żeby nie było - nie jaram się wami jak te inne plastikowe laleczki ! - Przerwała moim rozmyśleniom dziewczyna. - Dla mnie jesteście bandą patafianów i wątpię, żeby to się zmieniło. Rozumiecie ? - Zapytała, a my pokiwaliśmy twierdząco głowami.
 Wybuchowa.... ma charakterek..
- Witaj Kelly, miło cię znowu widzieć. - Do domu wszedł Simon. Kątem oka spojrzałem na Kelly. Stała cała zakłopotana. Kompletnie nie wiedziała co zrobić. Nie dziwię jej się - nie widziała go 7 lat. Postanowiłem jakoś jej pomóc...
- Simooon !!! - Krzyknąłem uradowany, a ten zwrócił wzrok na mnie.
 Co teraz Harry ? Myśl !
- Witaj Harry. - Odpowiedział i jego wzrok z powrotem powędrował ku dziewczynie.
- Wiesz, mam taki jakby pomysł na nową piosenkę. Chodź, opowiem ci wszystko ...
- Wybacz chłopcze, ale najpierw chciałbym porozmawiać z Kelly. O piosence opowiesz mi później, zgoda?
- Ale później to mi się zapomnie !
- Harry, nie teraz. Chłopcy zostawcie nas na chwilę samych.- Powiedział nasz menedżer, tonem nie znoszącym sprzeciwu. Posłałem Kelly wzrok typu " próbowałem " i poszedłem za resztą...
* Kelly *
Mój tata wrócił. Jakby tego było mało - chciał ze mną porozmawiać ! I to w cztery oczy ! Harry chciał odwrócić jego uwagę, ale coś mu nie wyszło ... W sumie to nawet sympatyczny z niego koleś...
- Kelly, proszę usiądź. - Powiedział mój " tata ", wskazując ręką wielką, czerwoną, skórzaną kanapę.
 Przyjrzałam mu się. Gdy ostatni raz go widziałam nie był taki opalony. Nie nosił okularów przeciwsłonecznych, kiedy nie było słońca. Nie cierpiał białych garniturów. Cały czas był uśmiechnięty. Teraz spoważniał. Jejku ... To miasto naprawdę zmienia ludzi !
- Słuchaj Kelly... - Zaczął. Zajął miejsce naprzeciwko mnie i zdjął okulary. Jego oczy wykrzywiał ból, smutek. Cierpiał. - Chciałbym cię przeprosić za to, co ci... wam zrobiłem. Czy byłabyś w stanie kiedykolwiek mi wybaczyć ?
- Słucham ?! - Naskoczyłam na niego. - Jak mam ci wybaczyć po tym co zrobiłeś ?! Zostawiłeś nas, kiedy najbardziej ciebie potrzebowałyśmy !
- Kelly posłuchaj ... - Przerwał mi opanowanym tonem.
- Nie ! To ty posłuchaj ! - Puściły mi nerwy. Pierwszy raz się do kogoś zwracałam w ten sposób. - Powoli już o tobie zapominałam, zaczynałam się do tego przyzwyczajać, a kiedy już było dobrze musiałam przyjechać do tego pieprzonego Londynu ! Myślisz, że chciałam tu przyjeżdżać ?! Nigdy ci tego nie wybaczę !
- Skarbie, rozumiem twój gniew, ale mimo wszystko jestem twoim ojcem i ...
- Że co ?! Ty siebie nazywasz ojcem ?! Prawdziwy ojciec nie zostawia swojego dziecka i nie rozchodzi się z żoną dla kariery ! - Powoli czułam jak do oczu napływały mi łzy. W końcu mogłam to z siebie wyrzucić.
Pobiegłam po schodach na górę. Nie patrzyłam gdzie idę. Któryś z chłopców mi tłumaczył, gdzie jest mój pokój, ale jakoś nie zawracałam sobie głowy słuchaniem. Weszłam więc do pierwszego lepszego. Pech chciał, że właścicielem tego pomieszczenia był nikt inny, jak Harry.
- Jejku co się stało ? - Zerwał się z krzesła.
- Nic, przepraszam. - Powiedziałam i zawróciłam, żeby wyjść, ale ten złapał mnie za nadgarstek.
- Zaczekaj. Mi możesz powiedzieć.
-Wybacz Harry, ale ledwo cię znam. Nie mogę żalić się pierwszej osobie, którą zobaczę.
-Ale za to możesz żalić się pierwszej osobie, której wparowujesz do pokoju. - Uśmiechnął się, pokazując rząd równych, białych zębów. No po prostu nie mogłam go nie odwzajemnić.
 On nie był jak inni faceci. Harry był miły, czuły, troskliwy i współczujący. Nie musiałam długo znać, żeby poznać jego twarz. Pociągnął mnie za rękę i posadził na czarnej kanapie, a sam zajął miejsce naprzeciw mnie. Opowiedziałam mu o wszystkim : od dnia, w którym nas zostawił, a ja sama zaczęłam się buntować do dzisiejszej kłótni. Odpowiedziałam mu na parę pytań, związanych ze mną, a ten grzecznie słuchał i potakiwał. Od razu poczułam się lepiej. Nie oczekiwałam od niego żadnej porady. To, że mnie wysłuchał do końca wystarczyło mi w zupełności.
- Oczywiście, nie jestem po stronie Simona, ale wiem jak bardzo się zmienił na samą wieść, że przyjeżdżasz. Wcześniej był taki ... idealny. Wszystko miał na swoim miejscu ... Można nawet określić, że był pusty. Całkowicie oddał się karierze menadżera. Z jego oczu nic nie można było odczytać. Brakowało mu czegoś w życiu, ale żaden z nas nie wiedział co to dokładnie jest. Gdy twoja mama zadzwoniła, żeby go poprosić o tą " przysługę " bardzo się ucieszył. Dzisiaj też zauważyłem, że całkowicie się odmienił. Chyba każdy z nas już wie , że to ty wypełniasz tą pustkę. Wiem, że trudno ci będzie mu wybaczyć, ale chociaż spróbuj. Naprawdę nie masz pojęcia, co on przecierpiał.
 No ... tego to ja się nie spodziewałam.
- Wow. Nawet nie wiedziałam. Dzięki Harry. Nie wiedziałam że jesteś taki ... wrażliwy.
- A ja nie wiedziałem, że nie jesteś tylko zbuntowaną nastolatką. -Odpowiedział z chytrym uśmieszkiem.
 Po tej wypowiedzi zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Nasze twarze dzieliły centymetry. Potem milimetry. Aż nagle ...
- Hey Harry ! Nie widziałeś może ... Oj ! Sorki ! - Do pokoju bez pukania wszedł Louis. Ja i Harry odskoczyliśmy od siebie jak poparzeni. - Nie chciałem przeszkadzać, ale wyczuwam tu ... - Przerwał swoją wypowiedź widząc wkurzoną minę Harry'ego.
- To ja już lepiej pójdę. - Powiedziałam i wyszłam z pokoju.
- Kelly zaczekaj ... - Zawołał za mną Harry, ale po prostu poszłam dalej...
* Louis *
- No i co żeś narobił ?! - Krzyczał na mnie Harry.
- No przepraszam ! Skąd miałem wiedzieć, że mieliście " moment " ? - Odpowiedziałem.
- To może następnym razem pukaj ?!
- No dobrze dobrze sorry, wynagrodzę ci to. A wracając : nie widziałeś może Kevina ? Muszę go nakarmić...
 Potrząsnął tylko przecząco głową, a ja poszedłem dalej szukać mojego ptaszka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz