* Kelly *
- Co to ma znaczyć ?! - Krzyknął tata, wchodząc do pokoju. Ja i Harry odskoczyliśmy od siebie jak poparzeni.
- Tato, ja... - Zaczęłam.
- Simon to moja wina. - Przerwał mi Haz. - Wybacz. Twoja córka bardzo mi się podoba.
- Czy to prawda ? - Zapytał tata i spojrzał na mnie. I ten jego " wzrok " ....
Pokiwałam twierdząco głową. Nie wiedziałam co powiedzieć. Ojciec wpadł w furię. Zabronił nam się ze sobą spotykać i odesłał nas do swoich pokoji. Zabronił również Harry'emu przebywać w moim pokoju, i na odwrót. O co mu do cholery chodzi ?! Jestesmy przecież dorośli ... Muszę z nim porozmawiać. Zeszłam na dół. Oprócz taty siedział tam jeszcze Zayn i Niall.
- Chłopaki, zostawcie nas samych. - Powiedziałam, tonem nie znoszącym sprzeciwu. Mam to po tacie.
Chyba wiedzieli co się kroi, więc grzecznie udali się na górę.
Dosyć dlugo z nim rozmawiałam. Stwierdził, że nie jestem w odpowiedznim wieku na chłopaków. Czy on ma jakie kolwiek pojęcie o wychowywaniu nastoletniej córki !? Jasne że nie...
Poszłam do pokoju Hazzy. Zapukałam , ale nikt nie otwierał. W dupie to mam , nie będę czekać aż mi ktoś łaskawie otworzy. Weszłam do pokoju. Hrabia oczywiście nic nie słyszał, bo miał słuchawki na uszach . Gdy mnie zobaczył od razu je ściągnął.
- Rozmawiałam z ojcem. - Powiedziałam siadając koło niego.
- I co ? - Zapytał z nutką zaciekawienia w głosie.
- Co co ? Oczywiście że nie jest zachwycony. ale cóż, powiedziałam mu, że to moje życie i moje błędy. Jeśli chce, żebym była szczęśliwa, musi dać mi wolną rękę.
- To znaczy, że...
- Tak. - Powiedziałam z uśmiechem, i wtuliłam się do niego. Siedzieliśmy tak w ciszy, ale wkrótce nasze " Nołlajfowanie " się nam znudziło i zeszliśmy na dół.
- Kelly ? - Zapytał Liam.
- Co tam patafianku ? - Uśmiechnęłam się.
- Dzięki wiesz. Miła jesteś. - Obraził się.
- Hahaha ! No sorki noo ! - Wystawiłam mu język. - O co chodzi ?
- Skoro z nami mieszkasz to może podałabyś nam swój numer ?
- Niema sprawy. - Powiedziałam i zostawiłam im swój numer na kartce na stole. - Tylko wyślijcie mi esa czyj numer to czyj. Szczerze to dalej mylę wasze imiona...
- Ejjj ! - Powiedzieli chórem.
- Hahha . - Zaśmiałam się głośno. - Dobra, idę spać. Narkaa.
- Dobranoc. - Odpowiedzieli, również chórem, co było strasznie dziwne. Hazz oczywiście nie oszczędził mi słodkiego buziaka na dobranoc. Miłe.
Z czystym serem mogę przyznać, że był to najdziwniejszy, najbardziej nieprawdopodobny, niesamowity i zakręcony dzień w moim życiu. Oczywiście, nie licząd dnia, w którym wpadłam do zamrażarki z lodami w sklepie jako pięciolatka, ale nie mówmy o tym...
Rano o 1O coś obudził mnie Harry, również mega słodkim buziakiem w usta. Jaki on kochany ! Przyszła jego siostra, Gemma, i bardzo chciała mnie poznać. Ubrałam się więc, lekko pomalowałam i zeszłam na dół.
- Czeeeeść ! - Powiedziała Gemma, gdy tylko ja i Harry zeszliśmy na dół. - Jestem Gemma. - Przywitała się z szerokim usmiechem na ustach, po czym dała mi buziaka w policzek. Polubiłam ją od razu. Wydawala się pozytywnie zakecona. Jak ja. - Harry pewnie dużo ci o mnie opowiadał. - Spojrzała na Harry'ego.
- Właściwie to nie bardzo ... - Odpowiedziałam.
- Sorki, jakoś nie miałem okazji... - Obronił się chłopak.
- Ej, który dzisiaj ? - Zapytał Niall.
- Jedenasty, a co ? - Odpowiedziałam.
- O kurde ! - Krzyknęli chłopacy niemal jednocześnie.
Ja i Gem popatrzyłyśmy na siebie zakłopotane.
- Dowiemy się o co chodzi ? - Zapytała siostra Harry'ego. Usłyszał ją tylko Zayn, bo był najbliżej.
- O 11 mamy wywiad w telewizji ! Ubierajcie się , jedziecie z nami !
- Ale ... - Chciałam zaprotestować.
- Żadnych ale ! - Zawołał Zayn i pobiegł na górę, po czym wrócił. - Gem, bądź tak dobra i zamów nam limuzynę. Numer powinien być gdzieś na lodówce. Kelly, gdzie Simon ?
Wzruszyłam tylko ramionami . Jak można zapomnieć o własnym wywiadzie ?!
Poszłam się przebrać. Zamieszanie chwilkę trwało. Po niecałych 5 minutach ślniąca, czarna limuzyna stała pod domem. Zajęłam miejsce pmiędzy Gemmą a Harrym, a chłopcy założyli słuchawki. Spojrzałam na Gemme.
- Oni tak zawsze. Przypominają sobie piosenki.
- Aha. A lubisz z nimi jeździć do studia ?
- Nie. Nie cierpię studia nagrywań, wywiadów i tym podobnych.
- Dlaczego ?
- Czekanie kilka godzin na korytarzu ... nie dzięki, nie skorzystam.
Zaśmiałam się tylko. W niecałe 1O minut byliśmy na miejscu.
W środku studio było jeszcze większe niż na zewnątrz. Bylo nie mniej niż 2OO pokoi na pewno. Gawędzilam z Gemmą na korytarzu jakieś pół godziny, po czym Harry wyszedł i stwierdził, że Wendy chce mnie poznać. Moja odpowiedź była prosta :
- No chyba cię pojebało ! - Wiem, niegrzeczne, ale peszę się przed kamerami.
- Skarbie, nie prostestuj , tylko chodź. - Powiedział Hazz, zdziwiony moją reakcją. Okazało się jednak, że nie mam wyjścia. Weszłam do środka, piski dziewczyn siedzących na widowni o mało co mnie nie ogłuszyły. Usiadłam pomiedzy Harrym a Niallem, a Wendy zapytała się :
- To ty w końcu jesteś z Harrym czy Niallem ? - Okazało się, że oboje wtulili się we mnie jak jacyś idioci.
- Taki mały trójkącik. - Odpowiedziałam , na co wszyscy obecni na sali, włącznie ze mną, wybuchnęli śmiechem.
- Pewnie trudno ci mieszkać z sześcioma innymi mężczynami ? - Zapytała. Miała taki miły głos i bardzo szczery uśmiech...
- Nie jest tak źle. W sumie... jest całkiem zabawnie.
- I musisz dzielić z nimi łazienkę ?
- Na szczęście wszyscy mamy swoją, więc nie narzekam.
Wendy zrobiła dziwną minę, ale nie parzyła na mnie tylko za mnie, ponieważ Louis miał zamiar wylać na mnie caluśką szklankę wody. Zanim zdążyłam zaprostestować , zawartość szklanki była na mojej głowie. Louis ze śmiechem uciekł, a ja oczywiście poleciałam za nim, na co wszyscy, znowu zaczęli się śmiać.
- Okey, to kontynuujmy... co o niej sądzicie ? - Powiedziała, ledwo powstrzymując się ze śmiechu .
- Dobrze gotuje. - Usłyszałam od Nialla. Wow. Zdążyłam tylko zrobić śniadanie w pośpiechu.
Gdzie ten Lou mógł się schować ? Pomyśl ... co on lubi ... Kevina ! I marchewki, ale zanim znajdę kuchnie to trocę to zajmie, a drzwi na dwór były praktycznie przedemną.
Po drodze wzięłam wiadro z brudną wodą, które stało sobie na korytarzu.
- Kevin ! - Wydarłam się .
- Gdzie ? Louis wynurzył się z kontenera ze śmieciami.
Cisnęłam na niego całą zawartością wiadra. Zobaczyłam worek piór, a co mi tam, też znalazły swoje miejsce na głowie chłopaka.
- No teraz wyglądasz jak Kevin. - Zaśmiałam się . Nie mogłam powstrzymać łez.
- Dobra, wygrałaś. - Przyznał.
W drodze powrotnej wszyscy patrzyli się na Lou jak na idiotę.
----------------------------------
Sorki za brak aktywności = brak weny cóż poradzić ... ; /
CZYTASZ = KOMENTUJESZ !
No. Mam nadzieję że się podoba . ! ; D
Buziaczkii ! :*
#Werka . xoxoxo
Jezu, jak się cieszę, że trafiłam na tego bloga.. Świetnie piszesz.. i czekam na następny rozdział.. :*
OdpowiedzUsuńFajne opowiadanie :)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział ^.^
I zapraszam do siebie :
http://thetwofacesofoneperson.blogspot.com/ JEST JUŻ DRUGI ROZDZIAŁ. ZAPRASZAM. CZYTASZ? SKOMENTUJESZ? ZMOTYWUJESZ :D